24 kwietnia 2016

Mieszkańcy Sosnowego Lasu 3

Drapaki

- Felusiu! -zawołał tata, przynieś mi proszę ten klucz z dużym oczkiem!
- Ten, który leży na dnie skrzyni z narzędziami? -spytał synek
- Tak, dokładnie ten!
- Ale ta skrzynia jest bardzo głęboka i może nie znajdę tego klucza albo wpadnę do niej a ona zamknie pokrywę i już mnie nikt nie znajdzie?! -lamentował mały leniuch
- Och Felusiu, nie wygaduj bzdur. Jak skrzynia może sama zamknąć pokrywę? Chyba, że zrobią to Drapaki.
Chłopiec popatrzył na ojca  i szybko pobiegł do garażu, w którym stała skrzynia. Okrążył ją może trzy razy, ale żadnych Drapaków nie zauważył. Wziął klucz i zaniósł tacie.
- Tato, w garażu nie było żadnych Drapaków.
- Hm, bo One pokazują się tylko tym, którzy w Nich wierzą.
- To ja już wierzę, mogę zobaczyć czy przyszły?
- Możesz, a po drodze przynieś mi te podpórki do drzewek. -odpowiedział zniecierpliwiony tata
Kiedy okazało się, że Drapaków jak nie było tak nie ma, zniecierpliwiony chłopiec pobiegł do swojej siostry aby opowiedzieć jej o tych niewidzialnych gościach.
- To One są niewidzialne? -spytała Marysia
- Tak naprawdę to nie wiem. Ale skoro powiedziałem, że wierzę a dalej ich nie widzę to muszą być niewidzialne!
- To może choćmy do taty? On nam wszystko dokładnie wytłumaczy. -powiedziała Marysia.
Tata nie specjalnie rwał się do zajmującej rozmowy z dziećmi bo akurat przywiązywał młode drzewka do podpórek, które sam musiał sobie przynieść.
- Idźcie do mamy, może Ona jest mniej zajęta i opowie Wam jakąś historyjkę o Drapakach.
- Mamusiu opowiedz nam o tych niewidzialnych gościach-poprosiła Marysia
- Jakich gościach?
- Tych Drapakach, o których tatuś powiedział Felkowi.
- Hm. One nie są niewidzialne, tylko bardzo płochliwe. Pokazują się tylko tym, którzy naprawdę w Nie wierzą.
- A co One robią? Potrafią czarować?
- Tak dokładnie nie wiem, bo nigdy ich nie spotkałam. Moja babcia a wasza prababcia opowiadała mi, że Drapaki pomagają w domu i ogrodzie.
Tego wieczoru dzieci nie mogły usnąć. Tak bardzo chciały aby i w ich domu zamieszkali tacy goście.
Ale w końcu zmęczone oczka powiedziały dobranoc.
Rano Feluś zerwał się z łożka jak oparzony.
- Obudź się Marysiu! -zawołał Idziemy na poszukiwania!
- A czego będziemy szukać? - spytała zaspana Marysia
- Nie czego tylko kogo! Drapaków!
Dziewczynka ze zdziwienia otworzyła szeroko oczy.
- Dobrze, ale na wyprawę musimy mieć dobrze zaopatrzone plecaki.
- Masz rację pani siostro. Najważniejszy jest prowiant i woda najlepiej z sokiem.
- Dzieci sniadanie!- usłyszeli wołanie mamy dochodzące z kuchni.
- Już idziemy mamo!
Zbiegły na dół, wpadły do kuchni i w pośpiechu zjadły śniadanie
- A gdzie Wy tak pędzicie? -spytała zdziwiona mama
- Idziemy szykać Drapaków, bo w garażu ich nie było -odpowiedziały wspólnie
- Ooo, jak tak to zaczekajcie chwilkę
- Mama weszła do spiżarki i chwilkę czegoś szukała.
- O, już mam -powiedziała szeptem
Wyszła i wręczyła dzieciom po sporym kawałku piernika.
- Tylko nie zjedzcie go od razu, zostawcie sobie na drogę! -zażartowała
Maluchy podziękowały, zabrały swoje wypakowane po brzegi plecaki i wyruszyły. Celem ich wyprawy była drewutnia w ogrodzie dziadka.Kiedy dotarły na miejsce byli tak zmęczeni, że położyli się pachnącej łące i zasnęłi. Aż tu nagle, jakby spod ziemi wyskakują jakieś stworki i zabierają się do ich piernika.Feluś zerwał się na równe nogi i wystraszył Marysię. Potem obydwoje schowali się za drzewem i obserwowali te dziwne istoty wyglądem przypominające surykatki tylko troszkę większe i o zielonych futerkach.
- Czy Wy jesteście Drapakami? -spytała niepewnie mała ciekawska Marysia
- Tak a skąd wiesz? -odpowiedziały
- Nasz tata opowiedział nam o Was. -powiedział Feluś i z już większą pewnością wyszedł zza drzewa.
- Jest nam bardzo miło Was poznać. Ja jestem Feluś a to moja siostra Marysia. Wy macie imiona?
- Niestety nie. Kiedy jakiś Drapak chce zawołać innego wydaje odpowiedni dzwięk i gotowe.U nas nazywa się to najękiwaniem.
- Troszkę śmieszne. -zahihotała Marysia
- Haha, bardzo zabawne! -rozzłościł się jeden z drapaków
- Przepraszam, już więcej nie będę śmiała się. Obiecuję! -powiedziała zawstydzona dziewczynka
- Czego szukacie w ogrodzie naszego dziadka? -spytały dzieci
- Niczego, po prostu wybraliśmy się na spacer i spotkaliśmy Was. Ale mieliście zabawne miny na nasz widok!
- Pewnie gdybyśmy siebie wtedy zobaczyli, to sami śmialibyśmy się! -dodały rozbawione szopięta
Popołudnie dzieci spędziły w towarzystwie Drapaków, bawiąc się wesoło.
Na podwieczorek zjadły piernik od mamy i popiły wodą z pysznym sokiem.
Po tak wyczerpującym dniu nie wiedząc kiedy, zasnęły. Spałyby pewnie do rana gdyby nie delikatny wiosenny deszczyk. Lecz kiedy wstały okazało się, że w ogrodzie nie było śladu po nowych znajomych, wszystkie zniknęły. Nawet norka, którą Feluś wykopał specjalnie do zabawy w chowanego.
Szopięta ze zdziwieniem patrzyły na siebie, jakby jedno pytało drugie:
- Czy nam się to wszystko śniło?
Dopiero kiedy zaglądnęły do plecaków i zobaczyły nie zjedzone pierniki i pełną butelkę soku zrozumiały, że Drapaków tak naprawdę nie było.
Po powrocie do domu opowiedziały o swojej przygodzie rodzicom, którzy nie mogli się nadziwić.
Jednak czy możliwe jest aby dwie osoby miały ten sam sen w tej samej chwili?
Myślcie co chcecie a ja Wam mówię, że Drapaki są na świecie!







c.d.n.





c.d.n.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz