24 kwietnia 2016

Mieszkańcy Sosnowego Lasu 2

Pan Bóbr.
 
  Lato kończyło się i powiewał chłodny wiatr. Wszystkie zwierzęta szykowały zapasy na mroźną zimę. Jedynie pan Bóbr siedział w swojej norce i nie wychylał z niej nosa. Rodzina szopów martwiła się o niego, jak przetrwa mrozy bez zapasów? Mama i tata szopiątek wybrali się z wizytą do sąsiada, aby dowiedzieć się dlaczego nie szykuje się do zimy? Niestety nie udało im się wejść do środka, gdyż nikt im nie otworzył drzwi. Bardzo zdziwili się, bo mimo swojej oschłości pan Bóbr był kulturalnym zwierzątkiem i na pewno gdyby był w domu to otworzyłby drzwi. Tak więc byli przekonani, że go nie ma, ale cały czas zastanawiali się jak nie zauważony mógł wyjść z domu i do tej pory nie wrócić? Sprawa wydawała się bardzo dziwna i intrygująca, do tego stopnia, że Marysia i Feluś postanowili sprawdzić co naprawdę dzieje się z Bobrem. 
  Z samego ranka, kiedy rodzice wyszli na kolejne zbiory, dzieci szybko ubrały się i pobiegły pod domek sąsiada. Pukały, stukały, wołały, ale nikt im nie odpowiadał i nie otworzył drzwi. Zauważyły, że małe okienko w ganku nie jest domknięte, więc sprytnie wspięły się i weszły do środka. Wewnątrz było czyściutko, ale nie zbyt ciepło. Nagle usłyszały jakby kaszel. Weszły do pokoju i zobaczyły pana Bobra leżącego na łóżku i trzęsącego się z zimna. Okazało się, że słyszał wszystkich, którzy pukali do jego drzwi, ale był tak słaby, że nie mógł ich otworzyć ani zawołać. Dzieci szybko wezwały lekarza, a On stwierdził, że Bóbr ma zapalenie oskrzeli i wysoką gorączkę, więc nie powinien być sam. W tym momencie weszli rodzice szopiątek i powiedzieli, że zaopiekują się chorym.  
  Przez całą jesień leczyli chorego pana Bobra, nawet przenieśli go na ten czas do swojego domu. Tam miał ciepłe łóżko, opiekę i towarzystwo, którego od dawna bardzo mu brakowało. 
  Jesień kończyła się i czuć było w powietrzu mroźne podmuchy zimy. Bóbr był już zdrowy i przeniósł się do swojej norki, aby zbierać zapasy na zimę, ale bardzo tęsknił za szopami więc często ich odwiedzał. 
  Pewnego dnia, kiedy po przebudzeniu spojrzał przez okno zauważył, że spadł śnieg. To był znak, że zima właśnie się zaczęła i pora zapaść w zimowy sen. Niestety mimo wszelkich starań nie udawało mu się zasnąć. Mijał dzień za dniem, cały las spał, a pan Bóbr w ogóle nie był śpiący a na dodatek strasznie brakowało mu przyjaciół. Postanowił zrobić coś dla nich i tym samym odwdzięczyć im się za opiekę. Z samego rana, po śniadaniu wyszedł z domu i poszedł zobaczyć czy norka szopów jest odpowiednio zabezpieczona przed mrozem, albo czy ptaki nie zrobiły dziury w dachu. Wszystko było jak należy, więc Bóbr wrócił do siebie troszkę niezadowolony. Kolejne dni spędził na rozmyślaniu jak może odwdzięczyć się Szopom za ich dobre serca. Najgorsze było to, że wszystko co przyszło mu do głowy wydawało się złym pomysłem. Mijał dzień za dniem a On nadal nie zmrużył oka. Wtedy zrozumiał, że kiedy był chory, a trwało to dość długo, to cały czas spał więc dlatego teraz nie może. Proste! Troszkę poczuł ulgę wiedział, że zna odpowiedź na jedno ze swoich pytań, a co do Rodzinki mieszkającej obok, stwierdził, że kiedy tylko przyjdzie wiosna, pierwszy przywita ich i zrobi im porządek wokół norki. Tak więc nie martwił się dalej i zaczął porządki. Najpierw postanowił odświeżyć swój domek. Pościerał kurze, omiótł pajęczynki, pozmywał naczynia i podłogę. Kiedy już uporał się ze wszystkim, wyszedł na zewnątrz, aby i tam dokonać potrzebnych napraw lub sprzątnąć. Niestety mimo, że śniegu już nie było nie mógł pracować. Przeszkadzało mu błoto, które było oznaką kończącej się zimy. Wprawdzie ptaki jeszcze nie śpiewały i nie widać było pączków na gałęziach drzew, ale wiadome było, że wiosna nadchodzi i jest bardzo blisko! Po pracowitym dniu zmęczony Bóbr usiadł w fotelu z filiżanką gorącej czekolady i nie wiedząc kiedy, zasnął. Kiedy obudził się wyjrzał przez okno.  Słońce, które mocno świeciło błysnęło mu po oczach i musiał je zmrużyć to był znak, że najwyższa pora wziąć się do dekorowania domku Szopów. Po skończonych pracach stwierdził, że zrobi niespodziankę wszystkim zwierzętom i udekoruje norkę każdego z nich. Bardzo podobało mu się takie zajęcie, kiedy skończył było już bardzo późno więc szybko poszedł do swojego domu. Tam zjadł kolację i po raz drugi w tą zimę zasnął. 
  Rano obudziły go hałasy dobiegające zza drzwi. Kiedy otworzył zobaczył wszystkich mieszkańców lasu, nie zabrakło też rodziny Szopów. Zebrali się, aby podziękować za tak pięknie uporządkowane ogródki i przystrojone domki. Od tego dnia wszyscy żyli w zgodzie i byli z tego powodu bardzo szczęśliwi.

C.D.N.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz