24 kwietnia 2016

Studnia

W pewnym miasteczku, którego nazwy nie pamiętam była studnia przeklęta. Kto do niej spojrzał, wnet szybko znikał i nigdy nie wracał.
Wieść o owej studni szybko obiegła miasteczko i cały kraj, a że mieszkali w nim ludzie przesądni i bojaźliwi, żaden nie próbował dociec, dlaczego i skąd wzięła się tajemnicza studnia. A jeśli już znalazł się ktoś, kto głośno wyrażał swoje myśli, był uznawany za szaleńca.
I tak trwało to 300 lat, aż pewnego wiosennego ranka do miasteczka dotarła wiadomość, że wielki mag Syriusz postanowił uwolnić mieszkańców od złej studni. Wszyscy czekali na przybycie wybawcy, lecz kiedy tylko Syriusz przekroczył bramę miasta i zbliżył się do studni, ta pochłonęła go jak wszystkich, którzy w ciągu wieków, choć na ułamek sekundy zbliżyli się do niej.
Lecz Syriusz jako, że był magiem i posiadał zdolność przeczuwania złych wydarzeń ubezpieczył się i zanim studnia pochłonęła go rzucił na nią czar osłabiający jej siłę, przez co będąc w jej wnętrzu zachował swoje moce.
Ku jego zdziwieniu, studnia od wewnątrz była przepiękną krainą kolorów, zapachów i magii. Spotkał tam istoty nie znające przemocy. Miały różny wygląd, jedne były podobne do ludzi inne do ziemskich skrzatów a jeszcze inne nie przypominały wyglądem niczego co znał. Zdziwiło go, że znały ludzką mowę i zwyczaje zupełnie tak, jakby to byli ludzie, którzy za złe uczynki zostali ukarani zmianą postaci. Syriusz nie był pewien na ile może im zaufać i czuć się bezpiecznie.
Wędrując przez magiczną krainę obserwował jej mieszkańców i uczył się od nich. Czego? Dobra i wiary w siebie jak i w ludzi. Z daleka od świata jaki znał, poznawał prawdziwą magię. Nie taką, którą zaczerpnął z ksiąg, ale taką, której oprócz uporem i wytrwałością nie nauczyłby się. Była to magia miłości i przyjaźni oraz szacunku do drugiej osoby. Po wielu latach wędrówki Syriusz zapomniał o świecie, z którego pochodził. Nie używał też swoich czarów. Wszystko czego potrzebował było na wyciągnięcie ręki. Kiedy był głodny wystarczyło, że pomyślał o tym co chciałby zjeść a dostawał to w mgnieniu oka. Kiedy był spragniony wyłaniało się z ziemi źródło z krystalicznie czystą wodą, a kiedy było mu za gorąco drzewa, które rosły bardzo gęsto, rozkładały swoje korony aby osłonić go przed słońcem. Jednym z tych drzew był Ebi, wędrowne drzewo - samotnik, ponieważ był jedyny ze swojego rodzaju. To od niego Syriusz dowiedział się, że wszystkie istoty w magicznej krainie to ludzie, których pochłonęła studnia. Mieli oni pozostać przemienieni do czasu, aż pojawi się ktoś, kto zdoła przechytrzyć i obezwładnić złą studnię. Syriuszowi udało się to wszystko zrobić w momencie kiedy rzucił na nią czar. Jedyne co mu pozostało, to odnalezienie wrót ukrytych na rozwidleniu ścieżek. Mijał już tyle rozwidleń, skąd miał wiedzieć które są właściwe?!
Idąc i rozmyślając zobaczył znak stojący przy ścieżce. Napis na nim mówił, że zbliża się do rozwidlenia, na którym ukryte są wrota wyjścia, ale tylko wtedy będzie mógł je otworzyć jeśli ułoży napis, który powinien znajdować się nad wrotami. Kiedy dotarł do rozwidlenia nie mógł uwierzyć własnym oczom, naprawdę znalazł wrota! Były olbrzymie i piękne, miał wrażenie, że stoi przed królem i całym dworem. Po chwili na kawałku betonowej płyty tuż przed nim, pojawiły się porozrzucane litery z których miał ułożyć wyraz. Pierwsza myśl jaka przebiegła mu po głowie to, że wyraz ten musi być bardzo ważny i piękny, ale z czasem, kiedy próbował go ułożyć, a litery zmieniały się tak jak jego pomysły zaczął wątpić. Wtedy przypomniał sobie napis na znaku przy ścieżce i to o czym bardzo często przypominali mu przyjaciele z krainy- o wyjściu z niej. Kiedy tylko ułożył wyraz „wyjście” wrota otworzyły się. Wreszcie Syriusz i wszyscy mieszkańcy magicznej krainy mogli powrócić do swoich domów!
Po wyjściu ostatniej osoby, wrota z wielkim trzaskiem zamknęły się a zła studnia zniknęła i nigdy więcej nie pojawiła się w miasteczku. Słyszano tylko, że w pewnym mieście innego kraju pojawiła się, ale nie bez powodu.
Kiedy ludzie zatracali się w swojej bezwzględności, zapominali co to miłość, przyjaźń i szacunek przychodziła studnia zła i uczyła ich co dnia, jak żyć w zgodzie i przyjaźni, bez przemocy i bez kłamstw.
A w naszym miasteczku wspominają ową studnię po dziś dzień i są jej ogromnie wdzięczni!




Koniec.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz