24 kwietnia 2016

Po pracy w pracy 5

 "Moje greckie wakacje"

- Daiquiri please -wydukała do barmana i wróciła na leżak. Hmm...plaża, słońce, szum fal i...totalna laba! Wreszcie udało się Kornelii wyjechać na wymarzone wakacje do Grecji. Co prawda aby uprosić prezesa o wolne dwa tygodnie, musiała trzy razy dziennie robić Kostkowi lodzika ale opłaciło się. Zresztą, z niekłamaną skromnością wychodził jej ten lodzik całkiem nieźle!
- No kicia, masz głębokie gardziołko! -powiedział pewnego razu zachwycony Szczak.
 Czując się doceniona starała się jeszcze bardziej.
- Please, here's your drink -usłyszała. Sądząc, że to głos kelnera nie odwracając się wyciągnęła tylko rękę po szklankę z drinkiem. Jednak szybko zorientowała się, że to co trzymała w dłoni na pewno nie było szklanką!
- Co Ty sobie myślisz świnio! -krzyknęła zrywając się z leżaka.Już chciała rzucić się na zboczeńca i pokazać mu jak silne są Polskie kobiety, gdy Ten złapał ją za ręce
- Kornelio, niech się Pani uspokoi!
Zdziwiona i zaszokowana nie wiedziała co ma powiedzieć i czy wogule ma się odzywać. Poznała ten głos i uścisk ręki. Czyżby to był...? Nie możliwe. Ale... skąd, jak, kiedy...? Odwróciła się do mężczyzny i zdjęła okulary przeciwsłoneczne aby mieć wyraźny obraz. Jej oczom ukazał się Konstanty Szczak, prezes firmy, w której pracowała od ośmiu miesięcy, z którym miała wiele przygód i orgazmów i który nie dalej jak przedwczoraj odwoził ją na lotnisko.
- Kostek? Co Pan tutaj robi?
- No cóż, powiedzmy, że załatwiam bardzo ważną sprawę. -odparł i podszedł do niej podając jej Daiquiri.
Kornelia poczuła jak robi jej się gorąco i to wcale nie z powodu palącego słońca. Kiedy poczuła zapach jego nagrzanej skóry, jej ciało oblała fala żądzy.
- No nie! Brakowałoby tego żebym zaraz miała odlot. -pomyślała i zacisnęła uda. Nagle poczuła, że jej nogi robią się słabe.
- Co się ze mną dzieje? -pomyślała i tracąc równowagę wpadła w ramiona Kostka.
- Mmmm, jak przyjemnie. -szepnęła Kornelia, kiedy poczuła na nagim, rozgrzanym ciele chłodny dotyk satynowej pościeli. Nagle przypomniała sobie, o dziwnym spotkaniu na plaży. Kiedy jednak otworzyła oczy okazało się, że leży w hotelowym łóżku a na nocnym stoliku stoi pusta szklanka, prawdopodobnie po nie jednym drinku. Nie rozbudzając się otuliła całe ciało w prześcieradło. Chłodny materiał dotykał jej piersi i pośladków, aż dreszcz przeszedł jej po cipce. Poczuła się jak uczennica, która spędza swoją pierwszą noc w internacie. Zna swoje pragnienia ale nie może ich nikomu zdradzić. Jej piersi nabrzmiały a twarde sutki sterczały jak antenki.
- Jaka szkoda, że nie mogę ich possać. -żałowała próbując złapać językiem chociaż jedną. Owinięta w prześcieradło usiadła na skraju łóżka i przesuwając się rytmicznie w przód i w tył nie żałowała sobie rozkoszy. Całej sytuacji przyglądał się prezes Szczak. Przyniósł Kornelię z plaży kiedy pod wpływem słońca i kilku drinków zasnęła w jego ramionach. Położył dziewczynę do łóżka a sam zszedł do hotelowej kawiarni. Po godzinie wrócił chcąc sprawdzić jak się czuje jego najlepsza pracownica i...okazało się, że radzi sobie dziewczyna.Jej widok podniecił go do tego stopnia, że penis sam wyskoczył mu z rozporka. Nie chcąc speszyć Kornelii, zaczął przesuwać dłonią po sztywnej pałce, w przód i do tyłu...Trwałoby to pewnie jeszcze chwilę, gdyby nie gwałtowne szczytowanie. Zajęczał zagryzając wargę. Kornelia, nie miała wątpliwości kto właśnie zabawił się za jej drzwiami. Doskonale znała każdy wydawany przez niego dźwięk. Podeszła do Kostka, który teraz wydawał się nieco speszony.
- Kornelio, już Pani nie śpi? -próbował rozluźnić atmosferę. -Ja chciałem tylko sprawdzić jak się Pani czuje i...i...zobaczyłem...Ciebie, taką piękną i napaloną. Nie chciałem przeszkadzać...ale Twoje ciało jest tak diabelnie podniecające!- A Ja jestem tylko mężczyzną, który szaleje na Twoim punkcie! -tym razem jego słowa wydawały się być inne, głębsze i prawdziwe. Nie chciał już tylko spontanicznie spędzanych chwil z kochanką. Przestał już nazywać ją swoją kochanką. Po raz pierwszy od pewnego czasu myślał o niej jak o kobiecie, która także ma pragnienia a On chciał je zaspokajać.
Tylko czy związek z facetem z dość sporym bagażem życiowym będzie odpowiadał młodej kobiecie?Dziewczyna przysunęła się do niego i przytuliła.
- Tym razem...tym razem, kochaj się ze mną. -wyszeptała. Konstanty  zabrał ją do łóżka. Pieścił każdy skrawek jej ciała jakby widział go pierwszy raz i jakby miał go już nigdy więcej nie zobaczyć. Kornelia odwzajemniała pieszczoty czując się przy tym naprawdę szczęśliwa. Nigdy wcześniej ich usta nie łączyły się tak jak dzisiaj. Konstanty gładził jej uda i pośladki jednocześnie całując jej piersi. Zsunął się niżej i zataczając kręgi dotarł do wilgotnej cipki, która pod wpływem jego gorących ust i wijącego się języka drżała nie mogąc doczekać się pełnego wejścia.
- Tak bardzo mnie podniecasz. -szepnął Kornelii do ucha i delikatnie przygryzł szyję.Położył się na chłodnym prześcieradle a Ona objęła ustami jego męskość. Ssała i przygryzała pałkę, owijała wokoło język a On jęczał z rozkoszy. Nie mogąc i nie chcąc czekać dłużej, usiadła na Nim - twardym penisie a On wchodząc w nią wywołał burzę, której nie była w stanie okiełznać! Ujeżdżała go niczym dzikiego konia, bez siodła a On poddawał się i próbował jak najdłużej zadowalać jeźdźca.Poruszała się w takt skrzypiącego łóżka...a może to ono skrzypiało pod wpływem jej ruchów...z początku równych i powolnych, później szybszych, gwałtowniejszych, mocniejszych. Co raz szybciej, szybciej i mocniej... aż w reszcie nie istniało nic oprócz Nich samych. Fala ekstazy zalała ich ciała i złączyła w jedno...
- Ooo, proszę kto powrócił! Cześć Kornelka. -zawołała Hania z sąsiedniego działu
- Cześć Haniu!
- Opowiadaj jak było!
- Gorąco! W przyszłym roku lecę do Szkocji!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz