24 kwietnia 2016

Złote Piórko

W dalekim państwie na końcu świata, o którym nikt już nie opowiada, była kraina. W owej krainie mieszkała dziewczyna co los ciężki miała, na który nigdy nie narzekała. A kiedy smutek ją nachodził i z sił opadała, to przyjaciółka Gąska pomocne skrzydło jej podawała. Lecz chwil ich wspólnych nadszedł kres, kiedy Gęś magiczne jajo musiała znieść.
Jak to się zaczęło i co było dalej, bajka moja opowie zrozumialej!


Działo się to wtedy, kiedy jeszcze nikt nie słyszał o Magicznym Świecie zamieszkiwanym przez Dostojne Gęsi. W świecie tym wszystko miało swoje miejsce. Sprawy były zawsze wykonane do końca, godziny pracy, spacerów czy robienia zakupów były ściśle przestrzegane. Mottem mieszkańców był ład, porządek i harmonia.
Władzę sprawowali tam młody król Żak, piękna królowa Ana oraz mała królewna Ila. Byli dwunastymi monarchami Magicznego Świata. Mieszkali wśród chmur w pięknym pałacu z dwiema wieżyczkami i trzema tarasami. Prowadziły do nich kryształowe schody. Ściany wykonane były z masy perłowej. Wieżyczki i tarasy pokrywał księżycowy pył. Wokół rozciągał się cudowny ogród pełen drzew, krzewów i wielobarwnych kwiatów. Alejki w ogrodzie były wyściełane słonecznym puchem, z fontanny tryskała złota woda, a ławki były lekkie i miękkie jak chmury. Pałac zbudował przed wiekami król Artek, pierwszy władca Magicznej Krainy, który męczony wędrówką zatrzymał się w cieniu parasola Smoczej Draceny i zapragnął tam pozostać.


Królowa Ana wyróżniała się nie tylko urodą, ale także mądrością. Król był przystojny, dobry i sprawiedliwy. Obydwoje uwielbiali swoją córeczkę, która właśnie obchodziła trzecie urodziny. Na przyjęcie urodzinowe Ili zaproszono mieszkańców całej Magicznej krainy, a że było ich nie mało i każdy chciał choć z daleka zobaczyć królewnę to zabawa trwała już od tygodnia.

Pewnego razu stało się coś, co zakłóciło poukładane życie królewskiej pary!

O świcie, hałas obudził Awę, nianię małej królewny. Była to młoda i rezolutna gąska. Zawsze uśmiechnięta i chętna do pomocy. Kiedy wyglądnęła za okno, zauważyła postać zbiegającą po schodach pałacowych i mocno trzymającą jakieś zawiniątko. W tej chwili Awa przypomniała sobie, że hałas, który ją obudził to nic innego, jak płacz królewny Ili! Pobiegła do jej sypialni i wtedy, najgorsze przeczucie okazało się być prawdą. Maleństwa nie było!
- O, nie! Co ja powiem królowej? Przecież biedaczka uschnie z rozpaczy lamentowała niania
Po chwili rodzice małej gąski weszli do jej sypialni.
- Nianiu! Gdzie nasza córeczka? -spytał tata król
- Oh Królu, obudził mnie rano hałas dobiegający za okna, wyjrzałam i zauważyłam, że ktoś zbiega po pałacowych schodach i mocno coś trzyma. Wtedy przybiegłam tutaj i zorientowałam się, że Królewna została porwana, a po chwili weszliście Wy i resztę już znacie. -opowiedziała Awa jednym tchem
Rozpacz rodziców była olbrzymia.
Zarządzono poszukiwania gąsiątka.
Niestety kiedy je odnaleziono, okazało się, że znajduje się w świecie ludzi a w nim Doniosłe Gęsi nie mogły chronić jej swoją magią. Pozostało im czekanie, aż do szesnastych urodzin Ili. Wtedy każda gęś z Magicznego Świata otrzymuje dar mocy, a wraz z nią poznaje dzieje swoje i swojego rodu. Cała moc gromadzi się w złotym piórku, które wyrasta tuż po narodzinach. Gdyby jakaś gęś urodziła się bez takiego piórka nie mogłaby posiąść magii. Na szczęście  w Magicznym Świecie jeszcze nigdy nie słyszano o takim zdarzeniu.

Królewna dorastała w domu czarodziejki o imieniu Tora. Była to piękna kobieta o dużych morskich oczach i pociągłej twarzy zalewanej falą złotych loków. To właśnie Ona porwała małą gąskę.
Kiedy Tora była jeszcze dziewczynką, usłyszała jak jej babcia opowiadała historię o świecie zamieszkiwanym przez Dostojne Gęsi i o złotym piórze, w którym gromadzi się moc ich magii. Już wtedy Tora zapragnęła odebrać jakiejś gęsi jej moc. Jednak nie wiedziała, że będzie musiała czekać do piętnastych urodzin gąski!


Minęło trzynaście lat. Pomimo upływu czasu królewna nie zagościła w sercu Tory. Nie czując się kochaną pewnego dnia Ila spakowała najpotrzebniejsze rzeczy i uciekła.
Wędrowała wiele dni. Napotkani ludzie chętnie dzielili się z nią posiłkiem i towarzystwem. Nieraz rozmowy trwały całymi godzinami, bo Ila była bardzo mądrą osóbką.    Pewnego dnia zmęczona położyła się obok przydrożnego kamienia i zasnęła. Przechodziła tamtędy uboga dziewczyna, która zobaczywszy śpiącą gęś, zlitowała się nad Nią.
 - O młodziutka gąsko taka jesteś śliczna szkoda, żeby Cię tutaj wilki zjadły. -powiedziała, zabrała ją do domu i położyła na poduszce.
Młoda królewna po przebudzeniu nie wiedziała gdzie jest. Leżała na małym metalowym łóżku stojącym pod ścianą niewielkiego pokoiku. Było w nim jedno okno, przez które wlatywały Jaskółki. Pod nim stał stary biały stoliczek z pokrzywionymi nogami i krzesło. W rogu stała wąska, stara szafa. Ściany pokoju zapomniały już jaki miały kolor, ale spod spękań dało się zauważyć resztki farby i tapety z delikatnym kwiecistym wzorem. Pomimo skromnego wyglądu pokoik był czysty i przytulny. Na podłodze leżał wypłowiały, ręcznie tkany dywanik, a na stoliku stała miska z owocami i talerz z cudownie pachnącą, świeżą bułką. Wystraszona gąska chciała schować się gdzieś i zaczęła nerwowo biegać po pokoju.
- Hej, a co Ty chcesz zrobić? -usłyszała. Nie hałasuj tak. Mam na imię Nina, a Ty?
Jej oczom ukazała się drobna dziewczyna o oczach jak lśniące węgliki. Była w połatanej sukience, fartuchu i opasce przytrzymującej kasztanowe włosy.
- Ila
- Kiedy rano mijałam kamień nie było Cię tam. Skąd się wzięłaś?
- Bardzo długo wędrowałam i moje nogi odmówiły posłuszeństwa. A kiedy już usiadłam ogarnęło mnie takie zmęczenie, że zasnęłam. Obudziłam się dopiero tutaj. Dalej chyba nie muszę opowiadać?
- Nie, przecież wiem co było dalej. -odpowiedziała z uśmiechem Nina
Częstując nową znajomą pyszną bułką pytała dalej:
- Powiedz mi proszę, skąd pochodzisz? Gdzie jest Twój dom?
W tym momencie Ila zamilkła. Jak miała odpowiedzieć na pytanie, skoro nie znała odpowiedzi? Odkąd pamięta mieszkała z Torą, innego domu nie miała i nie znała, ale w głębi serca zawsze czuła, że jej miejsce jest zupełnie gdzie indziej.
- Mieszkałam z czarodziejką o imieniu Tora. Nie wiem jak daleko stąd. Nie byłam u niej szczęśliwa bo źle mnie traktowała i ciągle narzekała. Pewnego dnia postanowiłam zmienić swój los i uciekłam.
- Jeśli nie masz nic przeciwko temu, żeby tu zamieszkać to ja chętnie zostanę Twoją przyjaciółką. -zaproponowała Nina
- Jakże mogłabym nie chcieć zamieszkać z Tobą?! -z zachwytu krzyknęła królewna, przecież w ciągu jednego dnia dałaś mi więcej niż Tora przez piętnaście lat. Ona nigdy nie chciała zostać moją przyjaciółką i nie rozmawiała ze mną tak jak Ty. Wiesz Nino, jesteś bardzo mądra i masz dobre serce, wierzę, że kiedyś los wynagrodzi Cię za wszystko co robisz.
- Nie sądzę, ale dzięki za dobre słowo. Wydaje mi się, że powinnyśmy już położyć się spać, bo jutro kolejny pracowity dzień. -powiedziała i zgasiła światło.
Od tej pory obie dziewczyny mieszkały razem.
Minął rok, a o istnieniu gęsi nikt oprócz Niny nie wiedział ponieważ dom, w którym mieszkała należał do macochy dziewczyny. Była Ona osobą surową i nie lubiąca nikogo, poza sobą. W ciągu dnia nie pozwalała swojej pasierbicy na odrobinę odpoczynku, chociaż sama nic nie robiła. Nie mogła mieć znajomych ani przyjaciół i musiała być na każde skinienie macochy. Dziewczyna nigdy nie skarżyła się na swój los. Wypełniała polecenia i nie myślała o innym życiu. Może dlatego, że na rozmyślenia nie miała czasu! Ila była dla Niej jak plaster na ranę, wspierała ją i dodawała otuchy.

Od pewnego czasu coś dziwnego działo się z piękną gęsią. Wprawdzie dorosła i wydawała się być bardzo dostojna, ale często smutna. 
- Co Ci jest moja kochana gąsko? -pytała zmartwiona Nina
- Sama nie wiem -odpowiadała Ila, czasem czuję, że zaraz wybuchnę, a czasem jest mi tak smutno jakbym tęskniła za czymś, tylko nie wiem za czym.
- Moja biedna smutna gąska, jak mogę Ci pomóc?
- Kochana przyjaciółko, pomagasz mi co dnia!
Pewnego razu o świcie Ila zerwała się z łóżka i obudziła Ninę.
- Wstań proszę muszę opowiedzieć Ci co widziałam!
- Co widziałaś? Gdzie? Kiedy? -zaspana Nina nie mogła nic zrozumieć
- Dzisiaj w nocy nie mogłam spać. Dotknęłam mojego złotego piórka i znalazłam się w przeźroczystej kuli, która opowiedziała mi pewną historię! Wyobraź sobie, że moi rodzice to królowie Magicznego Świata z resztą tak samo jak ich rodzice i dziadkowie, a ja jestem królewną!
- To jak znalazłaś się w świecie ludzi?
- Według kuli zostałam porwana z kołyski przez czarodziejkę Torę. Chciała zabrać moje piórko i przejąć jego moc, ale nie wiedziała, że będzie musiał czekać aż szesnaście lat. Bo dopiero w tym wieku każda z gęsi otrzymuje dar magii.
Nina jeszcze nigdy nie słyszała tak niesamowitej historii.
- Teraz kiedy już wiesz gdzie jest Twój dom i rodzina na pewno odejdziesz? -spytała 
- Nie, nie odejdę. Nie mogłabym zostawić Ciebie samej z tą okropną macochą, a z resztą przecież ja nie wiem jak mogłabym dostać się do Magicznego Świata.
Tak naprawdę kula przekazała królewnie jeszcze jedną wiadomość, jednak o tej nie powiedziała przyjaciółce. Wkrótce Nina miała sama dowiedzieć się co jeszcze czekało młodą królewnę
.
Po długich trzech latach od poznania prawdy o swoim pochodzeniu, pewnego dnia królewna dziwnie poczuła się. Miała wrażenie, że coś jest w jej wnętrzu. Coś dobrego i delikatnego. Zaczęła podejrzewać, że spełnia się to, o czym nie powiedziała przyjaciółce. Spełnia się jej przeznaczenie, ma znieść magiczne jajo. Dlaczego magiczne? Dlatego, że takiego jaja wykluła się pierwsza Dostojna Gęś, która stworzyła Magiczny Świat. Z takiego jaja wykluła się Ila i wszystkie gąski ze swoimi złotymi piórkami. Bez tego jaja nie byłoby ich  świata!
Po wielu dniach oczekiwania stała się rzecz nieunikniona. Wieczorem, kiedy Nina weszła do pokoju nie znalazła tam swojej przyjaciółki. Nie mogła zrozumieć dlaczego odeszła, przecież obiecała, że zawsze będą razem! Nagle spostrzegła, że w gniazdku leży jajo a obok niego list.
Zaczęła czytać:
- "Moja kochana zaopiekuj się moim maleństwem. Przepraszam, że zostawiłam Cię i wymagam tak wiele, ale kula ostrzegła mnie, że jeśli komukolwiek zdradzę sekret to stracę jajo”.
 Mam nadzieję, że nigdy nie zapomnisz mnie?!"
Przez wiele dni i nocy Nina rozpaczała. Bardzo tęskniła i co rano budziła się z nadzieją, że znowu usłyszy głos Ili. Niestety za każdym razem uświadamiała sobie smutną prawdę, już nigdy nie zobaczy swojej gąski.
Opiekowała się jajem. Pilnowała żeby zawsze miało ciepło i sucho. Wierzyła, że Ila spogląda na Nią i dodaje jej sił.
Pewnego wiosennego poranka obudził ją hałas lub raczej dziwny dźwięk. Na początku słyszała stukanie, później pękanie a na końcu tuptanie!
- Co to może być? Lepiej wstanę i zobaczę, bo może to myszki próbują dostać się do...? Oh nie!
Jej zdziwienie było olbrzymie, kiedy w gnieździe zamiast jaja ujrzała maleńką gąskę ze złotym piórkiem na ogonku!
- O jejku, jaka jesteś śliczna i masz takie piękne piórko! Zupełnie jak Twoja mama. Nazwę Cię Złote Piórko! - radośnie oznajmiła
Mała Złote Piórko mieszkała sobie beztrosko w pokoju Niny, ale do czasu kiedy jej macocha weszła do niego, szukając szpulki nici.
- A cóż to ma być?!! -krzyknęła.
- Gęś w moim domu? Ma stąd natychmiast zniknąć! Najlepiej będzie jak zamieszka w kurniku i to od zaraz! - powiedziała rozzłoszczona kobieta.
 Od tej chwili dziewczyny musiały zamieszkać osobno. Nina została w swoim pokoju a Złote Piórko dostała gniazdko w kurniku. Pomimo tego starały się każdą wolną chwilę spędzać razem. Przecież Nina nie mogła zawieść Ili, to byłoby okropne!
Mieszkanie w kurniku nie było takie złe, było tam ciepło i sucho. Mieszkały w nim także kury, kaczki i nawet kotka o imieniu Zyta, która strasznie nie lubiła zimna. Czasami ptaki śmiały się z niej, że chyba miała urodzić się niedźwiedziem, gdyby tylko potrafiła zapadać w sen zimowy. Kotka nic sobie nie robiła z drwin paskudnych ptaszysk, tylko czasem przeganiała je z jednego kąta podwórka w drugi. Tak, dla zabawy:-)
Mała gąska polubiła Zytę, która jako jedyna nie naśmiewała się z jej piórka na ogonku.
- Nie przejmuj się -mówiła, One porostu zazdroszczą Ci tego, że jesteś inna i każdy zwraca na Ciebie uwagę.
Te słowa pocieszały gąskę i zaraz wracał jej dobry humor. Pewnego dnia kury, które najbardziej dogryzały malutkiej królewnie, zawołały:
- Oddaj nam swoje złote piórko, przecież Ty nie potrzebujesz go. Jesteś cała szara a my kolorowe, nam będzie bardzie pasowało, koookoko!
- Jak podzielicie się nim, jest was wiele a piórko tylko jedno? -spytała przestraszona gęś
- Oookoko, to już nie Twoja sprawa, daj je nam, daj!
- Nie oddam mojego piórka, jestem do niego bardzo przywiązana. Odejdźcie, sio! -krzyczała
Dobrze, że nagle podbiegła Nina i rozgoniła paskudne kurzyska!
- Nino, dlaczego One są takie złośliwe? Dlaczego chciały zabrać mi moje piórko? -spytała smutnie, A może ono jest zaczarowane?
- O, malutka, głupiutka, gąsko. Jak piórko może być zaczarowane? -odpowiedziała jej opiekunka z uśmiechem
Nina chciała zaczekać do szesnastych urodzin królewny i dopiero wtedy powiedzieć jej to, czego przed laty sama dowiedziała się od Ili.
Tego wieczoru Złote Piórko nie mogła zasnąć. Była niespokojna ale nie wiedziała dlaczego? Wyszła na zewnątrz aby obejrzeć gwiazdy, które dzisiaj świeciły najpiękniej. Jakby specjalnie dla niej. Wpatrzona w nocne niebo zauważyła, że jedna z gwiazd porusza się i jest co raz bliżej. Złota wystraszyła się i schowała pod schody prowadzące do kurnika.
- Ojejku, po co ja wychodziłam? Mogłam zostać w środku i nie musiałabym się teraz bać. -lamentowała
 Po chwili gwiazda, która okazała się być złotą bramą wylądowała na podwórku a zza nie wyszły cztery Dostojne Gęsi. Trzy z nich miały na głowach korony i bogato zdobione szaty, byli to królowa Ana, król Żak i Ila. Czwarta gęś, która wydawała się być bardzo zdenerwowana niosła skrzyneczkę obleczoną purpurowym aksamitem, do której wnętrza można było dostać się otwierając kryształową kłódkę.
- Nie bój się. -odezwała się Ila, jestem Twoją mamą.
 Młoda gąska ostrożnie wychyliła się zza schodów.
- Ja nie mam rodziców.
- Mylisz się kochanie. Masz dziadków i mamę którzy bardzo Cię kochają i nie mogli się doczekać Twojego powrotu.
- Dlaczego dopiero teraz przyszliście po mnie?
- Kiedy Tora wykradła Twoją mamę zaburzyła równowagę w naszym świecie. Dopiero Twoje narodziny w świecie ludzi przywróciły ją z powrotem.
W tedy podeszła do niej królowa Ana i zakładając jej koronę na głowę powiedziała:
- Witaj nasza królewno.
 W chwili kiedy korona dotknęła skroni Złotego Piórka rozległ się dźwięk dzwonów.
- Tak biją dzwony w Magicznym Świecie, na znak koronacji -wyjaśniła królowa.
Dzwony obudziły Ninę. Dziewczyna wyszła z domu i nie mogła uwierzyć w to co zobaczyła.
- Ila!
- Witaj Nino!.
Stare przyjaciółki nie mogły się sobą nacieszyć. Rozmawiały do rana, każdy temat był ważny i godny omówienia.
Złota w tym czasie wypytywała dziadków o Magiczny Świat.
Wraz z nadejściem promieni słonecznych nadszedł czas rozstania. Ale żadna z nich nie smuciła się ponieważ wspólne chwile nauczyły je miłości, szacunku i pokory.
Teraz młoda królewna miała opuścić krainę ludzi i powrócić do swojego prawdziwego domu. Najpierw chciała pożegnać się ze swoją opiekunką.
- Nino, przepraszam, że zostawiam Cię tutaj samą ale moi dziadkowie są już starzy i chcę razem z mamą zaopiekować się nimi.
- Moja kochana gąsko! Nie przepraszaj, tam jest Twój dom.

Przyjaciółki pożegnały się gorącym uściskiem i nigdy więcej już się nie zobaczyły.


Dzięki sile i odwadze Ili, Nina postanowiła odmienić swój los i ...wybrała się w podróż.








c.d.n.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz