- Wiecie jak to jest czuć się innym, nienależącym do świata, w którym się wychowało?
Mam na imię Amelia i przez całe dziewiętnastoletnie życie czułam, że muszę poznać sens swojego istnienia, znaleźć miejsce na świecie. Wydarzenia ostatnich nocy umocniły mnie w przekonaniu, że mam rację.
Nie sztuką jest zadawać pytania. Sztuką jest znajdować odpowiedzi.
PIERWSZA NOC
Najpierw w ogóle nie mogłam zasnąć. Leżałam w starym, drewnianym łóżku, które dostałam od babci. Zresztą od dziecka marzyłam, aby stało w moim pokoju na poddaszu. Świeżo wyprana pościel pachnąca lawendą miała wspomóc mój sen. Jednak dochodziła 23:00, a ja zamiast spać rozmyślałam o jutrzejszym przesłuchaniu i w myślach powtarzałam swoją kwestię. Jeszcze wczoraj byłam spokojna i opanowana, a teraz...rozchwiana i spanikowana. Z rozmyślań wyrwał mnie jakiś dźwięk. Wydawało mi się, że dobiegał zza okna więc wstałam i podeszłam do niego. Na zewnątrz stała postać mężczyzny. Było ciemno, ale w mglistym świetle księżyca dostrzegłam jego bladą skórę. Wydawało się, że na kogoś czeka bo co jakiś czas spoglądał w jednym kierunku. Nagle podniósł głowę i spojrzał na mnie. Zrobił to tak jakby wiedział, że tu stoję.
Dziwne, ale w ogóle nie speszyłam się nawet przez krótką chwilę zapragnęłam, aby patrzył na mnie jak najdłużej. Nie drgnęłam też kiedy zaczął podchodzić do mojego domu, a potem...obudził mnie dzwonek budzika.
Hm, sen? Jeśli tak to chcę więcej!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Opowiadania dla dorosłych. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Opowiadania dla dorosłych. Pokaż wszystkie posty
19 marca 2017
24 kwietnia 2016
Po pracy w pracy 5
"Moje greckie wakacje"
- Daiquiri please -wydukała do barmana i wróciła na leżak. Hmm...plaża, słońce, szum fal i...totalna laba! Wreszcie udało się Kornelii wyjechać na wymarzone wakacje do Grecji. Co prawda aby uprosić prezesa o wolne dwa tygodnie, musiała trzy razy dziennie robić Kostkowi lodzika ale opłaciło się. Zresztą, z niekłamaną skromnością wychodził jej ten lodzik całkiem nieźle!
- No kicia, masz głębokie gardziołko! -powiedział pewnego razu zachwycony Szczak.
Czując się doceniona starała się jeszcze bardziej.
- Please, here's your drink -usłyszała. Sądząc, że to głos kelnera nie odwracając się wyciągnęła tylko rękę po szklankę z drinkiem. Jednak szybko zorientowała się, że to co trzymała w dłoni na pewno nie było szklanką!
- Co Ty sobie myślisz świnio! -krzyknęła zrywając się z leżaka.Już chciała rzucić się na zboczeńca i pokazać mu jak silne są Polskie kobiety, gdy Ten złapał ją za ręce
- Kornelio, niech się Pani uspokoi!
Zdziwiona i zaszokowana nie wiedziała co ma powiedzieć i czy wogule ma się odzywać. Poznała ten głos i uścisk ręki. Czyżby to był...? Nie możliwe. Ale... skąd, jak, kiedy...? Odwróciła się do mężczyzny i zdjęła okulary przeciwsłoneczne aby mieć wyraźny obraz. Jej oczom ukazał się Konstanty Szczak, prezes firmy, w której pracowała od ośmiu miesięcy, z którym miała wiele przygód i orgazmów i który nie dalej jak przedwczoraj odwoził ją na lotnisko.
- Kostek? Co Pan tutaj robi?
- No cóż, powiedzmy, że załatwiam bardzo ważną sprawę. -odparł i podszedł do niej podając jej Daiquiri.
Kornelia poczuła jak robi jej się gorąco i to wcale nie z powodu palącego słońca. Kiedy poczuła zapach jego nagrzanej skóry, jej ciało oblała fala żądzy.
- No nie! Brakowałoby tego żebym zaraz miała odlot. -pomyślała i zacisnęła uda. Nagle poczuła, że jej nogi robią się słabe.
- Co się ze mną dzieje? -pomyślała i tracąc równowagę wpadła w ramiona Kostka.
- Mmmm, jak przyjemnie. -szepnęła Kornelia, kiedy poczuła na nagim, rozgrzanym ciele chłodny dotyk satynowej pościeli. Nagle przypomniała sobie, o dziwnym spotkaniu na plaży. Kiedy jednak otworzyła oczy okazało się, że leży w hotelowym łóżku a na nocnym stoliku stoi pusta szklanka, prawdopodobnie po nie jednym drinku. Nie rozbudzając się otuliła całe ciało w prześcieradło. Chłodny materiał dotykał jej piersi i pośladków, aż dreszcz przeszedł jej po cipce. Poczuła się jak uczennica, która spędza swoją pierwszą noc w internacie. Zna swoje pragnienia ale nie może ich nikomu zdradzić. Jej piersi nabrzmiały a twarde sutki sterczały jak antenki.
- Jaka szkoda, że nie mogę ich possać. -żałowała próbując złapać językiem chociaż jedną. Owinięta w prześcieradło usiadła na skraju łóżka i przesuwając się rytmicznie w przód i w tył nie żałowała sobie rozkoszy. Całej sytuacji przyglądał się prezes Szczak. Przyniósł Kornelię z plaży kiedy pod wpływem słońca i kilku drinków zasnęła w jego ramionach. Położył dziewczynę do łóżka a sam zszedł do hotelowej kawiarni. Po godzinie wrócił chcąc sprawdzić jak się czuje jego najlepsza pracownica i...okazało się, że radzi sobie dziewczyna.Jej widok podniecił go do tego stopnia, że penis sam wyskoczył mu z rozporka. Nie chcąc speszyć Kornelii, zaczął przesuwać dłonią po sztywnej pałce, w przód i do tyłu...Trwałoby to pewnie jeszcze chwilę, gdyby nie gwałtowne szczytowanie. Zajęczał zagryzając wargę. Kornelia, nie miała wątpliwości kto właśnie zabawił się za jej drzwiami. Doskonale znała każdy wydawany przez niego dźwięk. Podeszła do Kostka, który teraz wydawał się nieco speszony.
- Kornelio, już Pani nie śpi? -próbował rozluźnić atmosferę. -Ja chciałem tylko sprawdzić jak się Pani czuje i...i...zobaczyłem...Ciebie, taką piękną i napaloną. Nie chciałem przeszkadzać...ale Twoje ciało jest tak diabelnie podniecające!- A Ja jestem tylko mężczyzną, który szaleje na Twoim punkcie! -tym razem jego słowa wydawały się być inne, głębsze i prawdziwe. Nie chciał już tylko spontanicznie spędzanych chwil z kochanką. Przestał już nazywać ją swoją kochanką. Po raz pierwszy od pewnego czasu myślał o niej jak o kobiecie, która także ma pragnienia a On chciał je zaspokajać.
Tylko czy związek z facetem z dość sporym bagażem życiowym będzie odpowiadał młodej kobiecie?Dziewczyna przysunęła się do niego i przytuliła.
- Tym razem...tym razem, kochaj się ze mną. -wyszeptała. Konstanty zabrał ją do łóżka. Pieścił każdy skrawek jej ciała jakby widział go pierwszy raz i jakby miał go już nigdy więcej nie zobaczyć. Kornelia odwzajemniała pieszczoty czując się przy tym naprawdę szczęśliwa. Nigdy wcześniej ich usta nie łączyły się tak jak dzisiaj. Konstanty gładził jej uda i pośladki jednocześnie całując jej piersi. Zsunął się niżej i zataczając kręgi dotarł do wilgotnej cipki, która pod wpływem jego gorących ust i wijącego się języka drżała nie mogąc doczekać się pełnego wejścia.
- Tak bardzo mnie podniecasz. -szepnął Kornelii do ucha i delikatnie przygryzł szyję.Położył się na chłodnym prześcieradle a Ona objęła ustami jego męskość. Ssała i przygryzała pałkę, owijała wokoło język a On jęczał z rozkoszy. Nie mogąc i nie chcąc czekać dłużej, usiadła na Nim - twardym penisie a On wchodząc w nią wywołał burzę, której nie była w stanie okiełznać! Ujeżdżała go niczym dzikiego konia, bez siodła a On poddawał się i próbował jak najdłużej zadowalać jeźdźca.Poruszała się w takt skrzypiącego łóżka...a może to ono skrzypiało pod wpływem jej ruchów...z początku równych i powolnych, później szybszych, gwałtowniejszych, mocniejszych. Co raz szybciej, szybciej i mocniej... aż w reszcie nie istniało nic oprócz Nich samych. Fala ekstazy zalała ich ciała i złączyła w jedno...
- Ooo, proszę kto powrócił! Cześć Kornelka. -zawołała Hania z sąsiedniego działu
- Cześć Haniu!
- Opowiadaj jak było!
- Gorąco! W przyszłym roku lecę do Szkocji!
- Daiquiri please -wydukała do barmana i wróciła na leżak. Hmm...plaża, słońce, szum fal i...totalna laba! Wreszcie udało się Kornelii wyjechać na wymarzone wakacje do Grecji. Co prawda aby uprosić prezesa o wolne dwa tygodnie, musiała trzy razy dziennie robić Kostkowi lodzika ale opłaciło się. Zresztą, z niekłamaną skromnością wychodził jej ten lodzik całkiem nieźle!
- No kicia, masz głębokie gardziołko! -powiedział pewnego razu zachwycony Szczak.
Czując się doceniona starała się jeszcze bardziej.
- Please, here's your drink -usłyszała. Sądząc, że to głos kelnera nie odwracając się wyciągnęła tylko rękę po szklankę z drinkiem. Jednak szybko zorientowała się, że to co trzymała w dłoni na pewno nie było szklanką!
- Co Ty sobie myślisz świnio! -krzyknęła zrywając się z leżaka.Już chciała rzucić się na zboczeńca i pokazać mu jak silne są Polskie kobiety, gdy Ten złapał ją za ręce
- Kornelio, niech się Pani uspokoi!
Zdziwiona i zaszokowana nie wiedziała co ma powiedzieć i czy wogule ma się odzywać. Poznała ten głos i uścisk ręki. Czyżby to był...? Nie możliwe. Ale... skąd, jak, kiedy...? Odwróciła się do mężczyzny i zdjęła okulary przeciwsłoneczne aby mieć wyraźny obraz. Jej oczom ukazał się Konstanty Szczak, prezes firmy, w której pracowała od ośmiu miesięcy, z którym miała wiele przygód i orgazmów i który nie dalej jak przedwczoraj odwoził ją na lotnisko.
- Kostek? Co Pan tutaj robi?
- No cóż, powiedzmy, że załatwiam bardzo ważną sprawę. -odparł i podszedł do niej podając jej Daiquiri.
Kornelia poczuła jak robi jej się gorąco i to wcale nie z powodu palącego słońca. Kiedy poczuła zapach jego nagrzanej skóry, jej ciało oblała fala żądzy.
- No nie! Brakowałoby tego żebym zaraz miała odlot. -pomyślała i zacisnęła uda. Nagle poczuła, że jej nogi robią się słabe.
- Co się ze mną dzieje? -pomyślała i tracąc równowagę wpadła w ramiona Kostka.
- Mmmm, jak przyjemnie. -szepnęła Kornelia, kiedy poczuła na nagim, rozgrzanym ciele chłodny dotyk satynowej pościeli. Nagle przypomniała sobie, o dziwnym spotkaniu na plaży. Kiedy jednak otworzyła oczy okazało się, że leży w hotelowym łóżku a na nocnym stoliku stoi pusta szklanka, prawdopodobnie po nie jednym drinku. Nie rozbudzając się otuliła całe ciało w prześcieradło. Chłodny materiał dotykał jej piersi i pośladków, aż dreszcz przeszedł jej po cipce. Poczuła się jak uczennica, która spędza swoją pierwszą noc w internacie. Zna swoje pragnienia ale nie może ich nikomu zdradzić. Jej piersi nabrzmiały a twarde sutki sterczały jak antenki.
- Jaka szkoda, że nie mogę ich possać. -żałowała próbując złapać językiem chociaż jedną. Owinięta w prześcieradło usiadła na skraju łóżka i przesuwając się rytmicznie w przód i w tył nie żałowała sobie rozkoszy. Całej sytuacji przyglądał się prezes Szczak. Przyniósł Kornelię z plaży kiedy pod wpływem słońca i kilku drinków zasnęła w jego ramionach. Położył dziewczynę do łóżka a sam zszedł do hotelowej kawiarni. Po godzinie wrócił chcąc sprawdzić jak się czuje jego najlepsza pracownica i...okazało się, że radzi sobie dziewczyna.Jej widok podniecił go do tego stopnia, że penis sam wyskoczył mu z rozporka. Nie chcąc speszyć Kornelii, zaczął przesuwać dłonią po sztywnej pałce, w przód i do tyłu...Trwałoby to pewnie jeszcze chwilę, gdyby nie gwałtowne szczytowanie. Zajęczał zagryzając wargę. Kornelia, nie miała wątpliwości kto właśnie zabawił się za jej drzwiami. Doskonale znała każdy wydawany przez niego dźwięk. Podeszła do Kostka, który teraz wydawał się nieco speszony.
- Kornelio, już Pani nie śpi? -próbował rozluźnić atmosferę. -Ja chciałem tylko sprawdzić jak się Pani czuje i...i...zobaczyłem...Ciebie, taką piękną i napaloną. Nie chciałem przeszkadzać...ale Twoje ciało jest tak diabelnie podniecające!- A Ja jestem tylko mężczyzną, który szaleje na Twoim punkcie! -tym razem jego słowa wydawały się być inne, głębsze i prawdziwe. Nie chciał już tylko spontanicznie spędzanych chwil z kochanką. Przestał już nazywać ją swoją kochanką. Po raz pierwszy od pewnego czasu myślał o niej jak o kobiecie, która także ma pragnienia a On chciał je zaspokajać.
Tylko czy związek z facetem z dość sporym bagażem życiowym będzie odpowiadał młodej kobiecie?Dziewczyna przysunęła się do niego i przytuliła.
- Tym razem...tym razem, kochaj się ze mną. -wyszeptała. Konstanty zabrał ją do łóżka. Pieścił każdy skrawek jej ciała jakby widział go pierwszy raz i jakby miał go już nigdy więcej nie zobaczyć. Kornelia odwzajemniała pieszczoty czując się przy tym naprawdę szczęśliwa. Nigdy wcześniej ich usta nie łączyły się tak jak dzisiaj. Konstanty gładził jej uda i pośladki jednocześnie całując jej piersi. Zsunął się niżej i zataczając kręgi dotarł do wilgotnej cipki, która pod wpływem jego gorących ust i wijącego się języka drżała nie mogąc doczekać się pełnego wejścia.
- Tak bardzo mnie podniecasz. -szepnął Kornelii do ucha i delikatnie przygryzł szyję.Położył się na chłodnym prześcieradle a Ona objęła ustami jego męskość. Ssała i przygryzała pałkę, owijała wokoło język a On jęczał z rozkoszy. Nie mogąc i nie chcąc czekać dłużej, usiadła na Nim - twardym penisie a On wchodząc w nią wywołał burzę, której nie była w stanie okiełznać! Ujeżdżała go niczym dzikiego konia, bez siodła a On poddawał się i próbował jak najdłużej zadowalać jeźdźca.Poruszała się w takt skrzypiącego łóżka...a może to ono skrzypiało pod wpływem jej ruchów...z początku równych i powolnych, później szybszych, gwałtowniejszych, mocniejszych. Co raz szybciej, szybciej i mocniej... aż w reszcie nie istniało nic oprócz Nich samych. Fala ekstazy zalała ich ciała i złączyła w jedno...
- Ooo, proszę kto powrócił! Cześć Kornelka. -zawołała Hania z sąsiedniego działu
- Cześć Haniu!
- Opowiadaj jak było!
- Gorąco! W przyszłym roku lecę do Szkocji!
Po pracy w pracy 4
"Ciemny zaułek"
Słońce już dawno zaszło i zaczynał świecić księżyc, kiedy Kornelia zorientowała się, że jest już tak późno.
- Co ja poradzę, że tak lubię swoją pracę. Z resztą przecież nie pierwszy raz będę wracała sama, wieczorem do domu.
Wyszła z biura i zeszła schodami na sam dół ośmiopiętrowca.
- No dziewczyno tym razem przesadziłaś! -powiedziała sama do siebie gładząc się po łydkach
Wieczór był ciepły i spokojny, więc postanowiła pójść przez park i nowe osiedle, które jeszcze nadal było modernizowane. Jej firma tzn "Szczak Architekt" miała swój udział w projekcie, więc lubiła tędy przechodzić. Rajcował ją widok potężnych bloków rosnących niczym penisy.
Przeszła przez park i dotarła do osiedla.
- Co jest? Nie ma prądu?
Uliczki osiedlowe spowiła ciemność. W prawdzie był wieczór i ciemno było wszędzie ale kilkadziesiąt metrów wcześniej świeciły się wszystkie latarnie a tu ani jedna.
- No trudno, nie będę się już wracała. Przecież nic mi się nie stanie. -pocieszała się na głos a w duchu prosiła Boga, żeby ktoś tędy przechodził. Ktokolwiek, aby tylko nie była sama.
- Halo, gdzie się tak spieszysz? -usłyszała męski głos
Bała się zatrzymać a tym bardziej odpowiedzieć. Nagle poczuła szarpnięcie. Zamknęła oczy i próbowała krzyczeć jednak miała zakryte usta dłonią mężczyzny. Napastnik wciągnął ją w mały zaułek. Szarpnął tak gwałtownie, że wypadła jej torebka, którą ściskała mocno w dłoniach.
Wysoki, szczupły ale niesamowicie silny mężczyzna pogłaskał ją po twarzy. Zdjął jej majtki i wyciągnął z bluzki piersi, sutki sterczały jak dwie antenki. Zaczął je lizać i ssać.
- Teraz już nie musisz się spieszyć! Pobawimy się, bardzo powoli. -powiedział i zagwizdał.
Po chwili dołączyło do niego dwóch kolegów, którzy z wywieszonymi fiutami zbliżali się do Kornelii, mówiąc okropne rzeczy.
Coś dziwnego zaczęło dziać się z ciałem dziewczyny. Przecież zaraz miała zostać zgwałcona, powinna bać się i prosić o litość ale nie! Poczuła podniecenie i ogromną rządzę. Przyjrzał się napastnikom. Byli w różnym wieku i o różnej budowie ciała za to wszyscy napaleni i silni jak żubry. Jednak co ją zszokowało, to fakt, że jednym z nich był jej szef, Konstanty Szczak!
Zaciągnęli Kornelię do małego pomieszczenia, do którego wejście było ukrywane. Z sufitu zwisały liny, którymi związali dziewczynę w taki sposób aby wisiała w powietrzu a Oni mieli swobodny dostęp do każdego otworku w jej ciele. Czuła się dziwnie. Jeszcze nigdy nie robiła tego z trzema facetami na raz, w dodatku w takiej pozycji.
Zbliżyli się do niej eksponując swoje męskości.
- Gdzie chcesz nas najpierw? -spytał jeden z nich
- Ja..
Nie dokończyła. Kostek nie wytrzymał i wsadził jej całego penisa do ust. Koledzy nie czekali już dłużej. Jeden usiadł pod nią i wepchał swojego twardego i żylastego fiuta w jej wilgotną pochwę zaczekał, aż drugi włoży jej w tyłek i zaczęli równo a później na przemian szturchać ją, wsuwając penisy do samego końca.
- Jej tyłeczek jest taki ciasny! -krzyknął i trysnął w środku
Wyjął ociekającego nasieniem fallusa i zamienił się miejscami z Kostkiem. Dziewczyna mogła na chwilę złapać oddech po czym ponownie jej buzia była zajęta ssaniem. Nagle poczuła jak jej podbrzusze robi się gorące. Kolejny wytrysk. Jednak ten zawodnik po wszystkim wymiękł.
- Cienki jesteś. -pomyślała
Pan Szczak zajmował się teraz jej obiema dziurkami. Pchał w jej tyłek mocno, jakby chciał udowodnić kto tu rządzi a palcami penetrował jej gorącą cipkę.
Kostek nie pozwolił dotykać jej więcej, nawet temu, który jako drugi mógł włożyć jej druta do ust.
- Idźcie na łowy! -powiedział
Wyjął z kieszeni marynarki wiszącej na oparciu starego drewnianego krzesła wibrator.
- Teraz pokażesz mi jaka jesteś na prawdę!
Bzzz -urządzonko wydało cichy dzwięk.
Ciało Kornelii opętała niezwykła moc. Drżała i krzyczała z podniecenia. Prosiła aby zajął się nią, aby nie pozwalał jej już dłużej czekać!
Rozbujał delikatnie linę, na której wisiała dziewczyna. Jej piersi bujały się pod wpływem ruchów liny.
Wysunął język i przysuwając do twarzy raz po raz zagłębiał go w gorącym i soczystym otworku.
Jęczała nie mogąc doczekać się głębokiego wejścia!
Zatrzymał linę i delikatnie wsunął w nią wibrator, który teraz wibrował na najwyższych obrotach.
- O tak! Szybciej, szybciej...! -zawołała
Konstanty przyglądał się jak Kornelia wije się pod wpływem fali uniesienia. Jego stojący na baczność członek ociekał, niczym wygłodzony zwierz oblizujący się na widok smacznego kąska.
- Wejdź, wejdź we mnie! -wołała zdyszana Kornelia
Jakby na rozkaz Pani, natarł na nią i nie czekają na nic, nie wyciągnąwszy wibratora wpychał się, coraz głębiej i głębiej i głębiej...nachalniej i agresywniej. Nie mógł już wytrzymać. Jej ciało wołało do niego ale nie chciało jeszcze końca. Nachylił się i zassał jej dzyndzla. Trzymał go tak w ustach cały czas muskając językiem. W reszcie wyciągnął z niej wibrator, otworzył usta i znowu wbił się w nią. Wykonując tak gwałtowne ruchy, jakby próbował wypłynąć na powierzchnię, zerwał linę i nabijając dziewczynę na pal spuścił swoją duszę we wnętrze jej ciała.
Przechodząca tamtędy kobieta, zauważyła torebkę leżącą na chodniku. Schyliła się po nią i w tym momencie została złapana i wciągnięta w ciemny zaułek!
Słońce już dawno zaszło i zaczynał świecić księżyc, kiedy Kornelia zorientowała się, że jest już tak późno.
- Co ja poradzę, że tak lubię swoją pracę. Z resztą przecież nie pierwszy raz będę wracała sama, wieczorem do domu.
Wyszła z biura i zeszła schodami na sam dół ośmiopiętrowca.
- No dziewczyno tym razem przesadziłaś! -powiedziała sama do siebie gładząc się po łydkach
Wieczór był ciepły i spokojny, więc postanowiła pójść przez park i nowe osiedle, które jeszcze nadal było modernizowane. Jej firma tzn "Szczak Architekt" miała swój udział w projekcie, więc lubiła tędy przechodzić. Rajcował ją widok potężnych bloków rosnących niczym penisy.
Przeszła przez park i dotarła do osiedla.
- Co jest? Nie ma prądu?
Uliczki osiedlowe spowiła ciemność. W prawdzie był wieczór i ciemno było wszędzie ale kilkadziesiąt metrów wcześniej świeciły się wszystkie latarnie a tu ani jedna.
- No trudno, nie będę się już wracała. Przecież nic mi się nie stanie. -pocieszała się na głos a w duchu prosiła Boga, żeby ktoś tędy przechodził. Ktokolwiek, aby tylko nie była sama.
- Halo, gdzie się tak spieszysz? -usłyszała męski głos
Bała się zatrzymać a tym bardziej odpowiedzieć. Nagle poczuła szarpnięcie. Zamknęła oczy i próbowała krzyczeć jednak miała zakryte usta dłonią mężczyzny. Napastnik wciągnął ją w mały zaułek. Szarpnął tak gwałtownie, że wypadła jej torebka, którą ściskała mocno w dłoniach.
Wysoki, szczupły ale niesamowicie silny mężczyzna pogłaskał ją po twarzy. Zdjął jej majtki i wyciągnął z bluzki piersi, sutki sterczały jak dwie antenki. Zaczął je lizać i ssać.
- Teraz już nie musisz się spieszyć! Pobawimy się, bardzo powoli. -powiedział i zagwizdał.
Po chwili dołączyło do niego dwóch kolegów, którzy z wywieszonymi fiutami zbliżali się do Kornelii, mówiąc okropne rzeczy.
Coś dziwnego zaczęło dziać się z ciałem dziewczyny. Przecież zaraz miała zostać zgwałcona, powinna bać się i prosić o litość ale nie! Poczuła podniecenie i ogromną rządzę. Przyjrzał się napastnikom. Byli w różnym wieku i o różnej budowie ciała za to wszyscy napaleni i silni jak żubry. Jednak co ją zszokowało, to fakt, że jednym z nich był jej szef, Konstanty Szczak!
Zaciągnęli Kornelię do małego pomieszczenia, do którego wejście było ukrywane. Z sufitu zwisały liny, którymi związali dziewczynę w taki sposób aby wisiała w powietrzu a Oni mieli swobodny dostęp do każdego otworku w jej ciele. Czuła się dziwnie. Jeszcze nigdy nie robiła tego z trzema facetami na raz, w dodatku w takiej pozycji.
Zbliżyli się do niej eksponując swoje męskości.
- Gdzie chcesz nas najpierw? -spytał jeden z nich
- Ja..
Nie dokończyła. Kostek nie wytrzymał i wsadził jej całego penisa do ust. Koledzy nie czekali już dłużej. Jeden usiadł pod nią i wepchał swojego twardego i żylastego fiuta w jej wilgotną pochwę zaczekał, aż drugi włoży jej w tyłek i zaczęli równo a później na przemian szturchać ją, wsuwając penisy do samego końca.
- Jej tyłeczek jest taki ciasny! -krzyknął i trysnął w środku
Wyjął ociekającego nasieniem fallusa i zamienił się miejscami z Kostkiem. Dziewczyna mogła na chwilę złapać oddech po czym ponownie jej buzia była zajęta ssaniem. Nagle poczuła jak jej podbrzusze robi się gorące. Kolejny wytrysk. Jednak ten zawodnik po wszystkim wymiękł.
- Cienki jesteś. -pomyślała
Pan Szczak zajmował się teraz jej obiema dziurkami. Pchał w jej tyłek mocno, jakby chciał udowodnić kto tu rządzi a palcami penetrował jej gorącą cipkę.
Kostek nie pozwolił dotykać jej więcej, nawet temu, który jako drugi mógł włożyć jej druta do ust.
- Idźcie na łowy! -powiedział
Wyjął z kieszeni marynarki wiszącej na oparciu starego drewnianego krzesła wibrator.
- Teraz pokażesz mi jaka jesteś na prawdę!
Bzzz -urządzonko wydało cichy dzwięk.
Ciało Kornelii opętała niezwykła moc. Drżała i krzyczała z podniecenia. Prosiła aby zajął się nią, aby nie pozwalał jej już dłużej czekać!
Rozbujał delikatnie linę, na której wisiała dziewczyna. Jej piersi bujały się pod wpływem ruchów liny.
Wysunął język i przysuwając do twarzy raz po raz zagłębiał go w gorącym i soczystym otworku.
Jęczała nie mogąc doczekać się głębokiego wejścia!
Zatrzymał linę i delikatnie wsunął w nią wibrator, który teraz wibrował na najwyższych obrotach.
- O tak! Szybciej, szybciej...! -zawołała
Konstanty przyglądał się jak Kornelia wije się pod wpływem fali uniesienia. Jego stojący na baczność członek ociekał, niczym wygłodzony zwierz oblizujący się na widok smacznego kąska.
- Wejdź, wejdź we mnie! -wołała zdyszana Kornelia
Jakby na rozkaz Pani, natarł na nią i nie czekają na nic, nie wyciągnąwszy wibratora wpychał się, coraz głębiej i głębiej i głębiej...nachalniej i agresywniej. Nie mógł już wytrzymać. Jej ciało wołało do niego ale nie chciało jeszcze końca. Nachylił się i zassał jej dzyndzla. Trzymał go tak w ustach cały czas muskając językiem. W reszcie wyciągnął z niej wibrator, otworzył usta i znowu wbił się w nią. Wykonując tak gwałtowne ruchy, jakby próbował wypłynąć na powierzchnię, zerwał linę i nabijając dziewczynę na pal spuścił swoją duszę we wnętrze jej ciała.
Przechodząca tamtędy kobieta, zauważyła torebkę leżącą na chodniku. Schyliła się po nią i w tym momencie została złapana i wciągnięta w ciemny zaułek!
Po pracy w pracy 3
"Mój rozmiar"
-
Kornelka! Poszłabyś dzisiaj ze mną do supermarketu? -spytała Ania,
koleżanka "zza pleców" a dokładniej z biurka stojącego tuż za plecami
Kornelii
-
Pewnie, że pójdę. Nie mam żadnych zaplanowanych zajęć, więc zgoda. Z
resztą mnie także przyda się kilka nowych rzeczy. -mówiąc to miała na
myśli nowy komplet bielizny. Ubóstwiała stawać przed lustrem w swojej
sypialni i przyglądać się swojemu prawie nagiemu ciału, otulonemu
zaledwie w kilku miejscach skąpą bielizną. Podniecał ją widok jędrnej
skóry. Dotykała wtedy najczulszych i najskrytszych miejsc, które znała
tylko Ona - ale czy na pewno?
Po
pracy wskoczyła w wygodne dżinsy i t-shirt, złapała w biegu torebkę i
razem z Anią pojechały do "molocha" czyli potocznie nazwanego
supermarketu z galerią sklepów.
- Choć szybko zobacz, Pan Szczak też jest tutaj! -powiedziała koleżanka chowając się za stojakiem ze spodniami w rozmiarze XXL
-
Daj spokój To już człowiek nie może spokojnie wybrać się na zakupy?!
-złapała Anię za rękę i pociągnęła pomiędzy regały z bielizną.
-
O zobacz, w tych majtkach mój tyłeczek będzie bosko wyglądał! -chwaliła
się Anka, pakując do koszyka kilkoro takich samych stringów tylko w
różnych kolorach.
- Eee, ja wolę satynę od koronki. Jest tka podniecająca. -odporła Kornelia
Znalazła
kilka ciekawych jej zdaniem rodzai i schowała się w jednej z kabin
molochowej przymierzalni. Znajdowało się w niej lustro na całą ścianę,
podświetlone w kilku miejscach. Włożyła pierwszą parę bielizny i
zawołała:- Anka, choć zobacz. Co sądzisz?
Ania
weszła do kabiny, której zadaniem było nie tylko pozwolić klientkom na
odrobinę prywatności ale także wprowadzać je w intymny nastrój.
-
Ale tu jest...sama nie wiem, bardzo dziwnie. Przyjemnie i podniecająco.
-wyszeptała Koleżance do ucha, jednocześnie dotykając jej pośladków.
Ciało
Korneli przeszył dreszcz emocji, który dodał jej odwagi aby obróciła
się i zaczęła rozbierać Anię. W końcu stanęły na przeciwko siebie nagie i
podniecone. Kornelia uniosła swoje biodra i przyjęła taką pozycję, aby
towarzyszka mogła mogła dokładnie penetrować językiem każdy zakamarek
jej pochwy. Robiła to tak sprawnie i namiętnie, że dziewczynę szybko
zalała fala ekstazy. Czekając, aż ochłonie Anka pieściła jej piersi i
szyję, w końcu sama położyła się na nie wielkiej podłodze i pozwoliła
koleżance do woli bawić się jej łechtaczką.
- Halo, są tutaj Panie? -usłyszały nagle zza drzwi kabiny
- To ja, Kostek Szczak. Zauważyłem, że wchodziłyście tutaj.
Co teraz?! Jak mają odezwać się czy wyjść, skoro od razu domyśliłby się, że nie spędzały czasu na przymierzaniu ciuchów?
Pan Konstanty ciągnął dalej:
- Przyznam, że zbereźne myśli przychodzą mi do głowy, kiedy tak stoję pod tymi drzwiami. Może mogłybyście otworzyć?
Drzwi
otworzyły się i Pan Szczak został wciągnięty do środka. Zaniemówił na
widok dwóch młodych, nagich kobiet, z których kipiało rządzą. Nie
czekając, zdjął ubranie i ukazał się im w pełnej okazałości. Jego
sterczący niczym trzon, penis domagał się głębokiego wejścia!
Nie
musiał rozgrzewać żadnej z nich. same już wcześniej świetnie dały sobie
radę. Przyciągnął do siebie Anię i szybkim ruchem wsunął w nią cała
swoją męskość. Jęknęła, ale Kornelia przyłożyła jej swoją pierś do ust.
- Ciii.
Kostek
pchał ją swoim twardym fallusem, nacierał jakby próbował przebić mur,
coraz mocniej i mocniej... w końcu napiął wszystkie mięśnie aby zdążyć
przed końcem wyciągnąć swój bagnet i zalać Anię spermą.
- Pan prezes pozwoli, że wyjdę? -spytał dziewczyna, -pójdę kupić mrożoną kawę, muszę ochłonąć, a wy bawcie się dobrze!
Kostek
zbliżył się do Kornelii, która drżała z podniecenia na widok
przystojnego, dojrzałego mężczyzny, który pragnął ją tak mocno!
Zrobiła
krok do tyłu. Nie mogła się już poruszyć. Nie mogła i nie chciała
uciec. Pragnęła po raz kolejny poczuć go w sobie. Chciała aby znowu
doprowadził ją do orgazmu.
Uniósł
jej nogę i położył na swoim ramieniu. Objął talię swoim silnym,
muskularnym ramieniem i powoli zanurzał się w niej. Poruszał się pewnie i
zdecydowanie, ale nie pozwalając jej zbyt szybko dojść na szczyt. Jego
członek wibrował w jej pochwie, pchał w nią coraz mocniej i mocniej...
głębiej i głębiej...nacierał w nią z całej siły a Ona pod wpływem
rozkoszy oddawała mu się cała, do końca.
Wbiła
mu swoje palce w jego pośladki pragnąc aby ten ostatni moment złączył
ich ciała i zalał ekstazą. Wyrwał jej się i przytrzymując jedną ręką jej
dłoń a drugą biodra wytrysnął na lustro, które było za plecami
Kornelii.
- Nie teraz maleńka, jeszcze nie teraz. -powiedział Szczak całując jej brzuch.
Podał jej kolejny komplet bielizny:
- To chyba Twój rozmiar.
Po pracy w pracy 2
"Projekt"
Kolejny już piątkowy wieczór Kornelia poświęca na przygotowanie specjalnego projektu. Całkiem nie dawno mama wspominała, że przydałoby się wyremontować kuchnię w domu a, że zbliżają się "srebrne gody" więc kochająca i pomysłowa córka próbuje zaprojektować kuchnię marzeń. Czasami jednak łapie się na tym, że wprowadza do projektu swoje marzenia erotyczne!
- Kolejny szkic do kosza. Co jest za mną nie tak? Muszę się zrelaksować. -mruczy niczym mały kociak a jej palce delikatnie głaszczą uda. Sięga coraz dalej i głębiej. Jej podniecenie rośnie, szparka staję się wilgotna i głodna doznań. Dziewczyna podchodzi do fotela stojącego przy drzwiach balkonowych i wyjmuje spod poduszki cudowny sprzęt. Mały przyjaciel wślizguje się w jej pochwę aby sprawnymi ruchami i wibracją doprowadzić ją do orgazmu.
Puk, puk!
Usłyszała nagle pukanie do drzwi swojego mieszkania. Rozpromieniona jeszcze podchodzi do drzwi, okryta jedynie pledem, który leżał na fotelu-świadku jej uniesień.
- Kornelio, jest Pani w domu? -dopytywał się głos zza drzwi
- Och nie, tylko nie On! -pomyślała i upuściła pled.
W tym momencie do środka wszedł Pan Szczak.
- Usłyszałem jakiś szum, a że drzwi okazały się być otwarte wszedłem. Mam nadzieję, że nie masz mi tego za złe? -spytał pożerając ją wzrokiem
_ Nie, nie. Ja tylko... ja brałam kąpiel, tzn. chciałam ją wziąć, tylko usłyszałam pukanie i wtedy Pan wszedł -wyjaśniała a naprawdę chciała zapaść się po ziemię.
- Przepraszam, proszę wejść i rozgościć się. Ubiorę się tylko i zaraz przyjdę.
Odwróciła się i poszła so sypialni urządzonej nowoczesnym stylu z elementami kultury ameryki południowej.
Sądząc, że jest sama zsunęła koc odsłaniają każdy element ciała. Na to właśnie czekał jej gość. Podszedł do niej od tyłu niczym lew polujący na zwierzynę. Zadrżała. Jej sutki nabrzmiały a na udach poczuła płynący eliksir. Wiedziała, że tym razem nie będzie mogła opierać się, tak bardzo potrzebowała i chciała znowu poczuć jego twardego penisa. Tak cudownie rozpychał jej pochwę. Przed nim, żaden mężczyzna nie potrafił doprowadzić ją do orgazmu.
Rozpinała guziki jego koszuli sycąc się każdym skrawkiem odkrytego ciała. Zdjęła z niego pozostałą część garderoby. Wydawał się być lekko oszołomiony tak odważnym zachowaniem Kornelii. Zaprowadziła go do swojego łóżka. Uniosła jego pulsującego fallusa i objęła go ustami.
Zajęczał z rozkoszy!
Pieściła go, ssała, przygryzając co jakiś czas jego dolną część aż dał jej znak aby przerwała.
Popatrzyła na Kostka jakby chciała spytać: -Dlaczego?
Prezes uniósł jej dolną część ciała, która drżała z pożądania i zanurzył w niej swoją twarz.
Nie mogła się poruszać, jej ciało sparaliżował dreszcz, którego jeszcze nigdy nie czuła. Szczak swoim językiem, który wił się jak wąż penetrował każdy zakamarek jej spragnionej pochwy.
Jęczała z rozkoszy, ale pragnęła poczuć jego wielki, twardy mięsień w sobie. Krzyknęła: -Dość!
Poprosiła aby przeszył ją na wylot. Aby mogła krzyczeć i nie słyszeć samej siebie. Objął jej talię silnym ramieniem i wszedł w nią tak gwałtownie i mocno, że zabrakło jej tchu. Rozkładała nogi najszerzej jak mogła, a On ciągle wchodził głębiej i głębiej i głębiej...nacierał na nią jak rycerz, kopią na przeciwnika. Wciąż mocniej, głębiej, szybciej...! Aż dostali się na sam szczyt! Trysnął na jej ciało aż sperma ściekła na prześcieradło.
- Jestem taka odprężona!
Kolejny już piątkowy wieczór Kornelia poświęca na przygotowanie specjalnego projektu. Całkiem nie dawno mama wspominała, że przydałoby się wyremontować kuchnię w domu a, że zbliżają się "srebrne gody" więc kochająca i pomysłowa córka próbuje zaprojektować kuchnię marzeń. Czasami jednak łapie się na tym, że wprowadza do projektu swoje marzenia erotyczne!
- Kolejny szkic do kosza. Co jest za mną nie tak? Muszę się zrelaksować. -mruczy niczym mały kociak a jej palce delikatnie głaszczą uda. Sięga coraz dalej i głębiej. Jej podniecenie rośnie, szparka staję się wilgotna i głodna doznań. Dziewczyna podchodzi do fotela stojącego przy drzwiach balkonowych i wyjmuje spod poduszki cudowny sprzęt. Mały przyjaciel wślizguje się w jej pochwę aby sprawnymi ruchami i wibracją doprowadzić ją do orgazmu.
Puk, puk!
Usłyszała nagle pukanie do drzwi swojego mieszkania. Rozpromieniona jeszcze podchodzi do drzwi, okryta jedynie pledem, który leżał na fotelu-świadku jej uniesień.
- Kornelio, jest Pani w domu? -dopytywał się głos zza drzwi
- Och nie, tylko nie On! -pomyślała i upuściła pled.
W tym momencie do środka wszedł Pan Szczak.
- Usłyszałem jakiś szum, a że drzwi okazały się być otwarte wszedłem. Mam nadzieję, że nie masz mi tego za złe? -spytał pożerając ją wzrokiem
_ Nie, nie. Ja tylko... ja brałam kąpiel, tzn. chciałam ją wziąć, tylko usłyszałam pukanie i wtedy Pan wszedł -wyjaśniała a naprawdę chciała zapaść się po ziemię.
- Przepraszam, proszę wejść i rozgościć się. Ubiorę się tylko i zaraz przyjdę.
Odwróciła się i poszła so sypialni urządzonej nowoczesnym stylu z elementami kultury ameryki południowej.
Sądząc, że jest sama zsunęła koc odsłaniają każdy element ciała. Na to właśnie czekał jej gość. Podszedł do niej od tyłu niczym lew polujący na zwierzynę. Zadrżała. Jej sutki nabrzmiały a na udach poczuła płynący eliksir. Wiedziała, że tym razem nie będzie mogła opierać się, tak bardzo potrzebowała i chciała znowu poczuć jego twardego penisa. Tak cudownie rozpychał jej pochwę. Przed nim, żaden mężczyzna nie potrafił doprowadzić ją do orgazmu.
Rozpinała guziki jego koszuli sycąc się każdym skrawkiem odkrytego ciała. Zdjęła z niego pozostałą część garderoby. Wydawał się być lekko oszołomiony tak odważnym zachowaniem Kornelii. Zaprowadziła go do swojego łóżka. Uniosła jego pulsującego fallusa i objęła go ustami.
Zajęczał z rozkoszy!
Pieściła go, ssała, przygryzając co jakiś czas jego dolną część aż dał jej znak aby przerwała.
Popatrzyła na Kostka jakby chciała spytać: -Dlaczego?
Prezes uniósł jej dolną część ciała, która drżała z pożądania i zanurzył w niej swoją twarz.
Nie mogła się poruszać, jej ciało sparaliżował dreszcz, którego jeszcze nigdy nie czuła. Szczak swoim językiem, który wił się jak wąż penetrował każdy zakamarek jej spragnionej pochwy.
Jęczała z rozkoszy, ale pragnęła poczuć jego wielki, twardy mięsień w sobie. Krzyknęła: -Dość!
Poprosiła aby przeszył ją na wylot. Aby mogła krzyczeć i nie słyszeć samej siebie. Objął jej talię silnym ramieniem i wszedł w nią tak gwałtownie i mocno, że zabrakło jej tchu. Rozkładała nogi najszerzej jak mogła, a On ciągle wchodził głębiej i głębiej i głębiej...nacierał na nią jak rycerz, kopią na przeciwnika. Wciąż mocniej, głębiej, szybciej...! Aż dostali się na sam szczyt! Trysnął na jej ciało aż sperma ściekła na prześcieradło.
- Jestem taka odprężona!
Po pracy w pracy
"Nie dzisiaj Panie prezesie"
Było już późne popołudnie. Przez okna wpadały ostatnie promienie zachodzącego letniego słońca.
- Och diabli wzięliby to! -krzyknęła Kornelia upuszczając czerwoną kopertę z ważnymi dokumentami dla prezesa Szczaka. Tak ważnymi, że gdyby zgubiła któryś z nich to pewnie przez miesiąc musiałaby za karę pełnić obowiązki jego osobistej asystentki.
- Blee! -wykrzywiła się na myśł o sam na sam z Panem Szczakiem. Schyliła się przytrzymując swoją ciut przykrótką spódniczkę spod, której momentami wyłaniały się krągłe pośladki skąpo okryte satynową bielizną i szybko pozbierała papiery, pilnując aby nie brakował ani jednej strony.
Bała się wejść do biura, przeczuwała, że może zostać tam na dłużej. W końcu na całym ósmym piętrze przebywała jedynie Ona i jej szef.
Puk, puk! - Witam Panie prezesie, proszę przejrzeć dokumenty i podpisać je. To nowe projekty. Starszy Pan spojrzał na nią i wstał. Jego członek rósł próbując wydostać się z rozporka. Podszedł do dziewczyny i pchnął ją na sofę stojącą w gościnnej części biura.
- Proszę, nie dzisiaj. Ja nie chcę! -krzyczała czując, że zaraz się rozpłacze
- Ciii. -wyszeptał Szczak przykładając jej palec do ust - Dzisiaj będzie inaczej, dokładniej i mocniej! Zsunął z jej falujących bioder spódniczkę, jednocześnie sprawnym ruchem zdjął stanik odsłaniając piękną górzystą posiadłość.
- Nie opieraj się, spójrz Twoje ciało prosi się o zniewolenie!
Silną dłonią ujął jej pierś i nieco natarczywie językiem pieścił jej sutki. Drugą ręką popłyną w dół. Kiedy Kornelia próbowała wyrwać się, ten jednym szybkim i mocnym ruchem złapał ją i rzucił na podłogę.
- Teraz już mi nie uciekniesz! Podnieciłaś mnie jeszcze bardziej!
Wędrował ustami między jej piersiami, talią, pośladkami aż zatrzymał się w dolinie rozkoszy doprowadzając swoją niewolnicę do ekstazy. Wtedy przyjął pozycję 69 i otwierając zaciśnięte usta dziewczyny pozwolił jej poczuć smak męskości jednocześnie doprowadzając ją do orgazmu. Wtedy zdecydował się posiąść ją całą.
Była wilgotna, gorąca i tak bardzo spragniona. Natarł na nią swoim penisem. Objęła go smukłymi udami i poddała się ruchom, coraz szybszym! Mocniejszym! Gwałtowniejszym! Wszedł w Nią jeszcze raz i jeszcze raz i jeszcze i jeszcze... aż napinając swoje już naprężone mięśnie trysnął i opadł na jej wijące się z boskiej rozkoszy ciało.
Ostatkiem sił Kornelia chciała powiedzieć, że to już więcej nie powtórzy się -To było...
- Tak to było i będzie nadal moja piękna i płochliwa dzikusko! -oznajmił po czym pocałował ją tak namiętnie, że zapomniała już jak bardzo bała się wejść dzisiaj do biura prezesa.
Było już późne popołudnie. Przez okna wpadały ostatnie promienie zachodzącego letniego słońca.
- Och diabli wzięliby to! -krzyknęła Kornelia upuszczając czerwoną kopertę z ważnymi dokumentami dla prezesa Szczaka. Tak ważnymi, że gdyby zgubiła któryś z nich to pewnie przez miesiąc musiałaby za karę pełnić obowiązki jego osobistej asystentki.
- Blee! -wykrzywiła się na myśł o sam na sam z Panem Szczakiem. Schyliła się przytrzymując swoją ciut przykrótką spódniczkę spod, której momentami wyłaniały się krągłe pośladki skąpo okryte satynową bielizną i szybko pozbierała papiery, pilnując aby nie brakował ani jednej strony.
Bała się wejść do biura, przeczuwała, że może zostać tam na dłużej. W końcu na całym ósmym piętrze przebywała jedynie Ona i jej szef.
Puk, puk! - Witam Panie prezesie, proszę przejrzeć dokumenty i podpisać je. To nowe projekty. Starszy Pan spojrzał na nią i wstał. Jego członek rósł próbując wydostać się z rozporka. Podszedł do dziewczyny i pchnął ją na sofę stojącą w gościnnej części biura.
- Proszę, nie dzisiaj. Ja nie chcę! -krzyczała czując, że zaraz się rozpłacze
- Ciii. -wyszeptał Szczak przykładając jej palec do ust - Dzisiaj będzie inaczej, dokładniej i mocniej! Zsunął z jej falujących bioder spódniczkę, jednocześnie sprawnym ruchem zdjął stanik odsłaniając piękną górzystą posiadłość.
- Nie opieraj się, spójrz Twoje ciało prosi się o zniewolenie!
Silną dłonią ujął jej pierś i nieco natarczywie językiem pieścił jej sutki. Drugą ręką popłyną w dół. Kiedy Kornelia próbowała wyrwać się, ten jednym szybkim i mocnym ruchem złapał ją i rzucił na podłogę.
- Teraz już mi nie uciekniesz! Podnieciłaś mnie jeszcze bardziej!
Wędrował ustami między jej piersiami, talią, pośladkami aż zatrzymał się w dolinie rozkoszy doprowadzając swoją niewolnicę do ekstazy. Wtedy przyjął pozycję 69 i otwierając zaciśnięte usta dziewczyny pozwolił jej poczuć smak męskości jednocześnie doprowadzając ją do orgazmu. Wtedy zdecydował się posiąść ją całą.
Była wilgotna, gorąca i tak bardzo spragniona. Natarł na nią swoim penisem. Objęła go smukłymi udami i poddała się ruchom, coraz szybszym! Mocniejszym! Gwałtowniejszym! Wszedł w Nią jeszcze raz i jeszcze raz i jeszcze i jeszcze... aż napinając swoje już naprężone mięśnie trysnął i opadł na jej wijące się z boskiej rozkoszy ciało.
Ostatkiem sił Kornelia chciała powiedzieć, że to już więcej nie powtórzy się -To było...
- Tak to było i będzie nadal moja piękna i płochliwa dzikusko! -oznajmił po czym pocałował ją tak namiętnie, że zapomniała już jak bardzo bała się wejść dzisiaj do biura prezesa.
Subskrybuj:
Posty (Atom)